.

 Zgromadzenie

 Sióstr 

 Pasjonistek

Płock - Dom Macierzysty


Nowości na stronie: 
Szpitalna Droga Krzyżowa

    Piątek, popołudnie. Jesteśmy już w szpitalu, za chwilę rozpocznie się Msza Święta, podczas której powiemy kilka zdań o cierpieniu, nawiążemy do Słowa Bożego z dnia, poprowadzimy śpiew i przeczytamy lekcję...po Mszy Św. będziemy przewodniczyć w  rozważaniu drogi krzyżowej.  

I tak w każdy piątek od trzech lat, dokładnie od grudnia 2008r. 

    Gdy patrzę z perspektywy tych kilku lat wiem, że po ludzku to co się wydarzyło i nadal dzieje, wydaje się mało prawdopodobne! 

Gdy zaczynaliśmy nie wiedziałam dokładnie jak to wszystko będzie wyglądać, czy uda nam się tak regularnie, w każdy piątek, uczestniczyć  w tej modlitwie... 

Inicjatorem przedsięwzięcia był ks. Tomasz Markowicz, kapelan szpitala.

Zwrócił się do nas z prośbą, aby podjąć to wyzwanie. Matka Anita i ówczesna Przełożona

w naszym domu –  s. Gregoria Kiwit wyraziły swoją zgodę. I zaczęło się! 

    Początki, jak to zwykle bywa, były trudne. Tzn. bywały piątki, że byłyśmy tylko we dwie (siostry) plus jedna, dwie lub trzy osoby świeckie. Ale najważniejsze dla nas było to, że modlitwa trwała, regularnie, co piątek...oddawałyśmy wszystko, zresztą tak jest do dzisiaj, Jezusowi.  

Przecież to wszystko na większą Chwałę Bożą! Ostatecznie to On ma działać! I działa!  

W niezwykły dla nas sposób!

    Każda modlitwa i każda droga krzyżowa jest inna.  Niejednokrotnie wpisuje się przedziwnie

w historię ludzi, którzy z nami się modlą.  

    Teraz, po trzech latach,  jest nas zwykle kilkanaścioro, a często jest i tak, że cała kaplica. 

I nie mówię tu o Wielkim Poście, ale o „zwykłych” piątkach. Są już osoby, które bardzo często, nawet co piątek, przychodzą, aby z nami się modlić. Ludzie podchodzą, włączają się czynnie

w czytanie rozważań, czasem ktoś chce powiedzieć rozważania  serca, od siebie. Tak droga Jezusa przenika i przeplata się z naszymi drogami.

On wchodzi bardzo konkretnie  w nasze życie, w życie osób, które z nami się modlą.

Często są to osoby chore, pacjenci szpitala. Czytając i rozważając Mękę Jezusa niejednokrotnie przeżywają głębokie wzruszenie, o czym świadczy drżący głos, łzy, kilka słów świadectwa

po zakończeniu modlitwy. 

    Jezus cierpiący na prawdę żyje w nich, cierpi w nich, dotyka ich serc. Czasem jest tak bardzo konkretnie i namacalnie obecny, że aż zapiera dech! Któregoś piątku przyszedł żywy w pewnej chorej na wózku inwalidzkim, podjechała do nas, sióstr, i poprosiła: „Proszę, niech siostry pchają mnie przed sobą na drodze krzyżowej. Mam takie ogromne pragnienie, aby stacja po stacji przejść ją z Panem Jezusem.” I jechała przed nami jak królowa, a my przy każdej stacji i słowach: Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste... oddawałyśmy ze wzruszeniem cześć Jezusowi w niej

i miałyśmy odczucie, że Jezus przyszedł wtedy do nas w sposób szczególny i dał nam niejako potwierdzenie, aby dalej trwać na tej modlitwie i co piątek, na nowo ją podejmować. 

    Innym razem, po nabożeństwie podeszła do nas kobieta i powiedziała: „Siostro mam 65 lat,

a nie wiedziałam, że można tak wszystko, a szczególnie cierpienie, przeżywać z Panem Jezusem. Nikt mi o tym nie powiedział!” Powiedziała to w nawiązaniu do naszej zachęty łączenia wszystkich cierpień i wszystkiego, co przeżywamy z cierpieniami Jezusa.

Od tamtej pory każdego piątku do tego nawiązujemy. Coś, co jest oczywiste dla nas nie jest oczywiste dla innych. 

    Kiedyś podeszła do mnie studentka i powiedziała, że gdyby nie to, że wyjeżdża na studia, byłaby częściej. Podchodzą chorzy i dziękują, że o nich pamiętamy.

Bo rzeczywiście główną intencją naszej modlitwy jest obejmowanie nią ludzi chorych

i cierpiących.  A Jezus ciągle nas utwierdza, jak ta modlitwa za nich jest ważna!

Utwierdza przysyłając ludzi, którzy o modlitwę proszą, dziękują za nią, dzielą się swoimi zmartwieniami. 

    Ufamy, że Pan nadal będzie błogosławił temu przedsięwzięciu i że będzie ono kontynuowane na Jego większą chwałę! 

Materiał przygotowała s. Józefa